Powinnam się modlić za swoje dzieci

Katarzyna z Małopolski

Mam 30 lat i jestem mama trojki dzieci, mój mąż pracuje w Państwowej Straży Pożarnej jako strażak zawodowy. Pewnej styczniowej soboty 2018 roku, mąż akurat był na służbie a pracuje 24/48 jak przy sobocie zawsze robiłam porządki, sprzątanie, mycie podłóg lecz zawsze po usypianiu dzieci. Tym razem było inaczej, stwierdziłam ze posprzątam wcześniej a podłogi umyje gdy dzieci będą oglądały wieczorynkę żebyśmy mogli położyć się wszyscy razem. Kładąc się już spać razem z dziećmi zostawiłam PIERWSZY RAZ DRZWI SYPIALNI OTWARTE, tak to zawsze zamykam. Położyliśmy się wcześnie spać bo już przed 21. Dzieci szybko zasnęły, ja też . Po jakimś czasie, nawet nie wiem która to była godzina usłyszałam „brzęczenie” jakiegoś sprzętu, wydawało mi się ze to elektryczna szczoteczka coś szwankuje i się włączyła bo była podłączona do ładowarki. Zerwałam się wiec i pobiegłam do łazienki ale szczoteczki były wyłączone „brzęczenie” dalej było w łazience, długo zastanawiałam się co to w końcu wypatrzyłam u samej góry łazienkowej szafki maszynkę do strzyżenia włosów która działa tylko po podłączeniu do prądu, co najgorsze po pierwszej próbie wyłączenia jej ona się nie wyłączyła. Byłam w szoku nie wiedziałam jak to możliwe. Ale nie przejęłam się tym, podeszłam do kuchni by sprawdzić swój telefon (bo tam go zostawiłam) oparłam się o blat kuchenny przeglądałam telefon. Nagle słyszę dziwny szum.. patrzę a w kuchence gazowej (starej) dwa kurki gazu odkręcone.. mam małe dzieci mogły te kurki odkręcić gdy nie widziałam ale czy ta maszynka to przypadek czy ostrzeżenie? Nigdy wcześniej nie włączyła się tak. Dopiero po tym strasznie się przeraziłam, zastanawiałam się co by było gdyby ta maszynka się nie włączyła, gdybym nie wstała.. co by było gdyby mąż rano z pracy wrócił… co by zastał. Przewrażliwiona kilka nocy nie mogłam spać, nie wiedziałam co ze sobą zrobić, opowiedziałam tą historie mojej starszej bardzo pobożnej znajomej. Pomyślała ze może powinnam modlić się za dzieci, w końcu mówi ze słyszała o takiej Róży, gdzie rodzice modlą się za swoje dzieci.. pomyślałam ze to jest to, ze powinnam właśnie w tym kierunku iść. Pełna optymizmu opowiedziałam kilku znajomym ze chciałabym założyć PIERWSZA W NASZEJ PARAFII taką Różę jednak każdy twierdził ze to nie takie proste zebrać 20 osób bo ciężko do zwykłej Róży namówić. Ja się nie poddałam i ZNALAZŁAM CALA DWUDZIESTKĘ W TYDZIEŃ!!!! Gdy poszłam do proboszcza zgłosić mu i w ogóle opowiedzieć o takiej Róży bo to pierwsza był bardzo zadowolony ale na koniec mówi: TRZEBA ZEBRAĆ 20 OSÓB A TO NIE TAKIE PROSTE, BO OD KILKU LAT NIE POWSTAŁA ŻADNA RÓŻA, i tu go zaskoczyłam. Przyszłam z pełną lista rodziców. Ruszyliśmy od 1 lutego 2018. Jestem z małej wsi w Małopolsce, końcem lutego pojadę do Gdańska by podziękować osobiście MB Oliwskiej!!! Dziękuje i pozdrawiam Katarzyna. A może i w naszej wspólnocie Parafialnej warto  by było taki apostolat rodzin tworzyć. Dziś wiemy jak młode pokolenie jest bombardowane przez zło z różnych stron .Potrzeba więc szturmu do nieba przez Maryję aby uchronić nasze pociech przed zalewem demoralizacji. Czekam więc na odważnych rodziców by wyszli z inicjatywa i o to się modlę wasz ks. Proboszcz