sw_melchiorŚw. Melchior Grodziecki – męczennik za wiarę
(1582? – 1619)

 

Pochodzący ze śląskiej rodziny szlacheckiej Melchior Grodziecki pozostaje nieco w cieniu innych polskich świętych. A szkoda, bo jego ogromna wiara, która sprawiła, że mimo ciężkich tortur jakim został poddany, wytrwał w wierności Chrystusowi i Kościołowi, godna jest polecenia jako przykład do naśladowania. Okazją ku temu jest 400-lecie jego męczeńskiej śmierci i ogłoszony z tej okazji Rok św. Melchiora, obchodzony obecnie w Diecezji Bielsko – Żywieckiej i na całym Śląsku.
Przedstawiamy poniżej historię życia i laur męczeństwa św. Melchiora…

Potomek szlacheckiego rodu
Melchior Grodziecki pochodził z polskiego szlacheckiego rodu herbu Radwan, osiadłego we wsi Grodziec na Śląsku, między Białą i Cieszynem. Melchior urodził się w Cieszynie w roku 1582 lub w 1584 jako syn Henryka i wnuk Macieja, kasztelana cieszyńskiego. Rodzina Melchiora odgrywała ważną rolę w życiu politycznym i religijnym Śląska i Moraw. Spośród trzech braci ojca Melchiora: Andrzej został kasztelanem cieszyńskim; Jan, bliski współpracownik i przyjaciel kardynała Stanisława Hozjusza, otrzymał nominację na biskupstwo ołomunieckie na Morawach; Wacław, absolwent Akademii Krakowskiej, był dziekanem kolegiaty w Brnie, także na Morawach.
Dzięki wysokiemu statusowi materialnemu rodziny, Melchior wyjechał do Wiednia, by uczyć się w tamtejszym kolegium jezuickim. Pobożny młodzieniec był dumny, kiedy w 1602 roku został przyjęty do działającej przy szkole Sodalicji Mariańskiej. Pisał w liście do rodziców: Błogą czuję radość, kochani rodzice, bo spotkało mnie wielkie szczęście, jestem przyjęty jako Sodalis do Kongregacji Mariańskiej. Tu należy dodać, że w szeregi sodalicji przyjmowano wyłącznie uczniów wyróżniających się pobożnością, ale także pilnością w nauce i zdyscyplinowaniem. Mieli oni bowiem pozytywnie oddziaływać na kolegów, a po ukończeniu nauki – na społeczeństwo.

W zakonie
Pobyt w kolegium jezuickim rozpalił w młodym Grodzieckim chęć wstąpienia w szeregi duchowych synów św. Ignacego Loyoli. 22 maja 1603 roku wstąpił do nowicjatu w Brnie. Razem z Melchiorem nowicjat rozpoczął późniejszy jego towarzysz w męczeństwie Stefan Pongracz. Notabene, fundatorami domu nowicjatu byli stryjowie Melchiora – Jan i Wacław. Dwa lata później młodzieniec złożył pierwsze śluby zakonne (22 maja 1605 roku) i został skierowany przez zwierzchników do pracy nauczycielskiej w Brnie, a potem Kłodzku. W 1609 roku rozpoczął dalsze studia w Neuhaus i w Pradze. Jednocześnie uczył w szkołach gramatyki, kierował chórem i orkiestrą uczniów z bursy dla ubogiej młodzieży prowadzonej przez jezuitów.
W 1614 roku został w Pradze wyświęcony na kapłana. Jako kapłan pracował w Pradze, głosząc kazania w języku czeskim, następnie wysłano go na stanowisko zarządcy domu zakonnego i kaznodziei do wsi Kopanina. Około roku 1616 władze zakonne przeniosły ks. Grodzieckiego znów do Pragi. Jako doświadczonemu pedagogowi powierzono mu kierownictwo tamtejszej bursy ubogich. Mieszkali w niej studenci przygotowujący się do stanu duchownego. Nowym obowiązkom oddał się z zapałem. Lubił młodzież, a jednocześnie odznaczał się niewyczerpaną cierpliwością, posiadał więc cechy niezbędne do pracy wychowawczej. Po dwóch latach złożył obowiązki, by odbyć trzecią probację. Wyjechał do Brna, gdzie przez pół roku oddawał się modlitwie i ćwiczeniom ascetycznym.
Czas pracy kapłańskiej ks. Melchiora przypadał na okres wojny trzydziestoletniej, okres pełen niepokojów i walk wyznaniowych między protestantami i katolikami. Wtedy właśnie w Czechach wybuchło powstanie przeciw Habsburgom. Nienawiść do panującej dynastii, wiernej Rzymowi, wzmocniła jeszcze wrogość, jaką protestanci czescy żywili wobec Kościoła katolickiego. Jednym z pierwszych zarządzeń buntowników był dekret banicyjny, wydany 8 czerwca 1618, nakazujący arcybiskupowi praskiemu oraz jezuitom opuszczenie stolicy. Kilka miesięcy później, tj. 8 marca 1619 roku, śladem dyrektoriatu praskiego poszły stany morawskie, wypędzając jezuitów z granic tego kraju. Za pozostanie na Morawach groziła im kara śmierci. Ks. Melchior wraz z innymi członkami Towarzystwa Jezusowego zmuszony był opuścić Brno. Udał się wtedy na Słowację (wówczas pozostającą w granicach Węgier). Zatrzymał się w kolegium Towarzystwa Jezusowego w Homonnie. Pobyt tam stanowił bardzo ważny moment w jego życiu. Po wielu latach przygotowań został w końcu dopuszczony do ślubów wieczystych. Złożył je 18 czerwca 1619 roku na ręce rektora kolegium w kościele Matki Bożej Śnieżnej.

We wierze mej świętej zachwiać mnie nie zdołacie!
Bunt czeskich poddanych, którzy sprzymierzyli się z wrogiem zewnętrznym – księciem Siedmiogrodu Gabrielem Bethlenem, zmusił cesarza Ferdynanda II do podjęcia przygotowań wojennych. W związku z tym cesarski gubernator północnych Węgier, Andrzej Doczy zwrócił się do jezuitów z prośbą o przydzielenie do wojsk stacjonujących w Koszycach kapelanów znających język polski i węgierski. W odpowiedzi władze prowincji skierowały tam ks. Melchiora Grodzieckiego i jego kolegę z nowicjatu, Węgra Stefana Pongracza. Na miejscu dołączył do nich kanonik ostrzyhomski ks. Marek Kriż, z pochodzenia Chorwat, który schronił się za murami miasta przed prześladowaniami.
Koszyce przygotowywały się do obrony. Sytuacja przedstawicieli cesarza w tym zdominowanym przez protestantów mieście była trudna, zwłaszcza że już wcześniej mieszkańcy buntowali się przeciw władzy Habsburgów. Niestety, sytuacja powtórzyła się i tym razem. Gdy pod mury miasta podeszły protestanckie wojska siedmiogrodzkie pod dowództwem Jerzego Rakoczego, zbuntowani najemni żołnierze cesarscy oraz rada miejska podburzona przez kalwińskiego kaznodzieję Alvinczy’ego i radnego Reynera otworzyli bramy grodu. Wkrótce na zamek wdarli się żołdacy z rozkazem zatrzymania kapłanów, którzy mieszkali przy kaplicy. Po obrabowaniu kaplicy, protestanci zażądali pieniędzy także od zatrzymanych duchownych. Obaj jezuici pokazali im cały swój majątek – zniszczone ubrania oraz książki. Jedynie ks. Kriż miał pewną sumę pieniędzy, którą oddał żołnierzom.
Początkowo planowano wymordowanie wszystkich koszyckich katolików, po namyśle zadowolono się skazaniem na śmierć przebywających w mieście wymienionych wyżej trzech kapłanów. Wykonanie wyroku śmierci powierzono hajdukom Rakoczego.
Kapłani zdawali sobie sprawę, iż ich los jest przesądzony. Wyspowiadali się więc nawzajem i całą noc spędzili na modlitwie. W całkowitym odosobnieniu przebywali także następny dzień. Jako że od aresztowania nic nie jedli ani nie pili, wieczorem upomnieli się o posiłek. W odpowiedzi jeden ze strażników rzucił im kawałek mięsa. Oto wasz pokarm, jedzcie bydlęta – rzekł szyderczo. Kapłani odmówili. Był piątek i w tym świetle postępek strażnika nabierał wymiaru próby wiary.

melchior
W nocy z 6 na 7 września 1619 roku do pomieszczenia wbiegli heretycy. Hajdukom towarzyszyło kilku mieszczan. Zaproponowali kapłanom wolność, o ile wyrzekną się wiary katolickiej i przejdą na kalwinizm. Ci zdecydowanie odmówili. Prześladowcy nie mieli litości. Obu zakonników rozebrali do naga, wykastrowali i ociekających krwią, zawiesili za ręce u belki stropowej. Do nóg przywiązali im ciężkie kamienie, które powoli rozrywały im stawy. Następnie płonącymi żagwiami opalali ich boki, aż na wierzchu pokazały się żebra. Ks. Melchior Grodziecki miał do torturujących zbirów powiedzieć: Dręczcie mnie, męczcie mnie ile chcecie, lecz we wierze mej świętej zachwiać mnie nie zdołacie! W podobny jak jezuici sposób był torturowany kanonik Kriż, który także wytrwał przy prawdziwej wierze. Świadkowie wspominali, że owej nocy przez wiele godzin słychać było jęki i modlitwy kapłanów. Kaźń trwała do rana, kiedy to nieprzytomnych księży siepacze dobili: księdzu Grodzieckiemu oraz kanonikowi Kriżowi ucięli głowy, zaś ks. Pongraczowi wymierzyli dwa mocne ciosy w głowę. Następnie ciała wrzucili do dołu kloacznego.

Męczennicy wyniesieni na ołtarze
Wieść o mordzie popełnionym na duchownych katolickich szybko obiegła miasto, a potem kraj i Europę. Zgorszeni tym postępkiem byli nawet liczni protestanci. Ciała męczenników wyciągnięto więc cichcem z kloaki i pochowano na uboczu. Dopiero w 1620 roku książę Bethlen wydał szczątki zamordowanych kapłanów katolikom. Spoczęły w kościółku Franciszkanów w Also‑Sebes. Wkrótce grób zasłynął łaskami i zaczął przyciągać wiernych. Burzliwe dzieje Europy Środkowej sprawiły, że relikwie kilkakrotnie przenoszono. Obecnie znajdują się w klasztorze ss. Urszulanek w Trnawie.
Już w 1628 roku został wszczęty proces beatyfikacyjny. Niestety, sprawa przeciągnęła się do 1905 roku, kiedy to 15 stycznia papież, św. Pius X, ogłosił męczenników błogosławionymi. 90 lat później w miejscu śmierci, czyli Koszycach, 2 lipca 1995 roku św. Jan Paweł II kanonizował wszystkich trzech męczenników. W wygłoszonej wówczas homilii powiedział: „Dzisiaj wspominamy z wdzięcznością i podziwem tych trzech odważnych świadków Ewangelii. W godzinie próby wytrwali oni w obliczu pokus i tortur, i woleli raczej umrzeć niż zaprzeć się wiary i wierności Chrystusowi i Kościołowi. To ich najwyższe świadectwo jaśnieje przed nami jako świetlany przykład ewangelicznej wytrwałości, który powinniśmy mieć przed oczyma, gdy stajemy wobec trudnych i ryzykownych wyborów, jakich nie brak także dzisiaj”.
W ikonografii św. Melchior Grodziecki przedstawiany jest w stroju zakonnym, w scenie męczeństwa wraz z towarzyszami, św. Stefanem Pongraczem i św. Markiem Stefanem Kriżem, lub indywidualnie w chwale niebieskiej: IHS, znak Zakonu Jezuitów oraz narzędzia męki: miecz, obcęgi i paląca się pochodnia. Święty trzyma w ręce krzyż i palmę męczeństwa. Liturgiczny obchód ku czci św. Melchiora Grodzieckiego i jego towarzyszy męczeństwa przypada na dzień 7 września.